Czy po nowelizacji ustawy OZE nastąpi koniec eldorado dla fotowoltaiki w Polsce?

2021-09-29

Rządowe plany przekazane do konsultacji społecznych, dotyczące nowelizacji Prawa Energetycznego i ustawy OZE wywołały w ostatnich dniach gorące dyskusje. Czy to oznacza jakąś zmianę dla obecnych (wg szacunków ministerstwa już nawet 600 tyś.!) prosumentów? Czy należy się śpieszyć z załażeniem instalacji PV do końca roku? Co z tymi, którzy zdecydują się na własną instalację PV po 1.01.2022? Nie będą mogli skorzystać z systemu opustów? Będą „mieli gorzej?” Przedyskutujmy to zagadnienie na bazie „jeszcze gorących” informacji - głównie medialnych.

Co mamy teraz? Czyli dlaczego opłaca się inwestować w PV cały czas z opustem i nawet bez niego?

Obecne Prawo Energetyczne i Ustawa z dnia 20 lutego 2015 r. o odnawialnych źródłach energii (Dz.U. z 2021 r. poz. 610) umożliwia rozliczanie – w ramach tzw. systemu opustów – ilości energii elektrycznej wprowadzonej do sieci elektroenergetycznej wobec ilości energii elektrycznej pobranej z tej sieci w celu jej zużycia na potrzeby własne przez prosumenta energii odnawialnej wytwarzającego energię eklektyczną w mikroinstalacji [1].

Biorąc pod uwagę pozostałe unormowania, w praktyce oznacza to, że właściciele domowych instalacji fotowoltaicznych powstałych do dnia dzisiejszego miały i mają póki co istotną zachętę do inwestycji w PV: mogą odzyskać do 70% (gdy mają instalację ponad 10kW) lub nawet do 80% (dla posiadanej instalacji PV do 10kW) energii elektrycznej, która została wprowadzona do sieci dystrybucyjnej w przeciągu 12 miesięcy. Dzięki temu rozwiązaniu prosumenci mają możliwość „magazynowania” w „wirtualnym magazynie” znacznej części nadwyżki produkowanej przez siebie energii elektrycznej oraz późniejsze jej wykorzystywanie w okresie, w którym energia elektryczna uzyskiwana z mikroinstalacji nie zaspokaja w pełni potrzeb gospodarstwa domowego (np. jesienią i zimą).

Wdrożenie opustu w 2016 r. skróciło okres zwrotu z inwestycji w PV z powyżej 15 lat do poniżej 10 lat. Po drugie, potencjalni prosumenci mają ulgę termomodernizacyjną (odliczenie od podatku – oczywiście ci, co mają, co odliczyć), która przyśpiesza okres zwrotu o dalsze 2 lata. Po trzecie był „Mój prąd” - 5 tys. zł dopłaty, które realnie dla mikroinstalacji PV doprowadziło do okresu zwrotu na poziomie 6-7 lat. Ma być w lipcu następna edycja dopłat – „Mój Prąd 3.0”, ale już na innych zasadach – czy lepszych? Na pewno innych, o czym już na tym blogu pisaliśmy…zobaczymy). Po czwarte, mamy pewne „jak w banku”, w następnych latach, podwyżki prądu.

Czynnikiem wspierającym opłacalność PV będzie cały czas cena energii elektrycznej. Prąd po prostu musi niestety podrożeć. To efekt tego, że Polska energetyka wciąż opiera się w 70-80% na węglu. Prąd z tego źródła jest coraz bardziej kosztowny, bo stale rosną stawki w Europie za emisję CO2. Polska emituje grubo ponad 300 mln ton CO2 rocznie. Wzrost emisji dwutlenku węgla – pomimo wielokrotnych zapewnień Rządu o tym, że „Polska jest liderem redukcji emisji CO2” – utrzymuje się w naszym kraju od kilku lat. Wyprzedziliśmy już w tym względzie Francję i gonimy Anglię. Za każdą emitowaną tonę płacimy CO2 220 zł. – to dużo, bo jeszcze jakiś czas temu było to tylko 60 zł. Ceny wzrosły bo EU chce odchodzić od węgla czy nam się to podoba czy nie. Nasz obecny rząd - przyznajmy to, poprzednie nie robiły wcale więcej - odwleka ten etap. Czym to poskutkuje? Są szacunki, że w ciągu kilku lat rachunki za prąd tylko z tego tytułu wzrosną w Polsce o kilkaset złotych na jedno gospodarstwo domowe. W 2020 roku statystyczne gospodarstwo domowe płaciło 226 zł takiej opłaty za cały rok. Już za 4 lata rachunki za prąd podrożeją o 256 zł, a w 2030 roku nawet o 667 zł.! Takie podwyżki wiążą się z koniecznością wykupowania praw do emisji dwutlenku węgla przez elektrownie. Ktoś te Koszta musi pokryć [8].

Tłumaczenia zmian przez Ministerstwo Klimatu: „nie było wyjścia”

Rządzący, w tym np. Pan Ireneusz Zyska, wiceminister klimatu przedstawiają w medialnych przekazach, że zasady rozliczeń w systemie należało pilnie zmienić. Po prostu nie ma innego wyjścia. Wg Rządu zdarzają się coraz częściej sytuacje, że system wyłącza instalacje PV prosumentów w tzw. „pikach” energii. Przekroczyliśmy 4 GW mocy i jeśli takie tempo by się utrzymało, grozi to przypadkami nadmiernego wzrostu napięcia w węzłach sieci z niskimi napięciami i groźnymi awariami. Rząd wskazuje również na przewymiarowane instalacje PV, które powstawały u prosumentów [5][6][8].

Problem jest ten związany z tym, że nasza sieć elektroenergetyczna ma swoją ograniczoną pojemność. Dalsza idea wirtualnego magazynu w sieci nie może już funkcjonować. Dodatkowo wskazywane są dyrektywy unijne (dyrektywa rynkowa EU nr 2019/944), które rządowe propozycje zmian wymusiły.

To co się dzieje to działanie regulacyjne, które musiało po prostu nastąpić: tzn. przebudowa modelu elektroenergetycznego w Polsce w którym następuje przeniesienie odpowiedzialności, działań związanych z bezpieczeństwem energetycznym, zarządzaniem energią z poziomu globalnego, scentralizowanego na poziom lokalny. „Zajawki” tego już mamy w postaci tworzenia klastrów energii czy spółdzielni energetycznych – niestety poza ich utworzeniem nic więcej jeszcze w Polsce się nie dzieje.

Na razie rząd wskazuje, że zmiany wręcz poprawią sytuacje finansowa prosumentów. Na rynku energii mają pojawi

się zupełnie nowe podmioty, tzw. agregatorzy, którzy będą mieli możliwość oferowania usług magazynowania energii. Podmioty te będą mogły kupować od prosumentów energię na giełdzie wyprodukowanej energii. Prosument będzie mógł, albo wręcz będzie musiał aktywnie szukać najbardziej atrakcyjnej dla siebie oferty. Rząd wskazuje, że konieczne są zmiany mentalne uczestników rynku energii, gdzie prosumenci są bierni i tylko bilansują moc wrzucaną do sieci na system, gdzie prosumenci są aktywni i sami zarządzają swoją wyprodukowaną energią, aby na niej zarobić. Inaczej operatorzy po prostu nie będą zgadzać się na przyłączenie mikroinstalacji PV do sieci. Już teraz zgłaszają, że im to się nie opłaca, przy teraz funkcjonującym systemie opustu.

Na rynku mają pojawić „taryfy dynamiczne”. Wg ministerstwa prosument będzie mógł sobie wybierać dowolnego odbiorcę w zależności od sytuacji cen energii na rynku. Średnia cena sprzedaży energii elektrycznej na rynku konkurencyjnym, która ma być ceną bazową to około 260 zł/MWh, ale na rynku za energię płaci się obecnie po zachodzie słońca nawet 667 zł/MWh. Wg Rządu to nie problem: Mamy bowiem sprzedawać energię kiedy ona jest droga, a odbierać energię kiedy jest tania i na tym zarabiać. Oczywiście koszt jej magazynowania byłby pewnie po naszej stronie. Rząd twierdzi, że i tak każdy prosument po 1 stycznia 2022 będzie miał dzięki tym rozwiązaniom cenę gwarantowaną w relacji 50% do ceny, gdyby nie był prosumentem [3][6].

Co ma być dla „starych” i „nowych” prosumentów?

Projekt zakłada więc odejście od opisanego na wstępie tego artykułu mechanizmu opustu. Realnie patrząc tego systemu nie dało się dłużej utrzymać. Zasadnicza sprawa to taka, że oczywiście ci, którzy są prosumentami na starych zasadach nimi pozostaną przez 15 lat od chwili pierwszego „wrzucenia” energii do sieci. Dla tych prosumentów nic się nie zmieni. To są prawa nabyte i pozbawienie ich tego nie wchodzi w rachubę.

Co z nowymi inwestorami w roku 2022? Zgodnie z nowelizowanymi przepisami prosument, który po raz pierwszy wytworzy w swojej mikroinstalacji energię elektryczną po 31 grudnia 2021 r., będzie miał prawo do jej sprzedaży podmiotowi będącemu sprzedawcą zobowiązanym lub wybranym przez prosumenta sprzedawcą lub agregatorem. Oznacza to, że w momencie pojawienia się konieczności wykorzystywania większej ilości energii elektrycznej niż ta, która jest w danej chwili produkowana przez własną mikroinstalację PV, prosument będzie zmuszony do jej zakupu, a nie, tak jak wcześniej, do pobrania tej „zmagazynowanej”, którą wcześniej wprowadził do sieci elektroenergetycznej. Przypominam, że to spora zmiana!

W przypadku sprzedaży energii elektrycznej z mikroinstalacji PV, cena zakupu wyprodukowanej przez prosumenta energii elektrycznej będzie wynosić 100% średniej ceny sprzedaży energii elektrycznej na tzw. rynku konkurencyjnym w poprzednim kwartale ogłoszonej przez Prezesa URE. Przypomnijmy, że cena ta w 2020 r. wyniosła średnio ok. 260 zł/MWh. I to zła wiadomość, bo cena zakupu energii jest zdecydowanie wyższa i wynosi około 630 zł/MWh. Negatywny wydźwięk tej medialnej różnicy cen Rząd próbuje przedstawić jako potencjalną zaletę. Rząd, jak już napisałem, podkreśla żeby nie ulegać „fałszywym opiniom i przeinaczeniom”. Wg rządu inni sprzedawcy energii lub agregatorzy będą mieli prawo do oferowania prosumentom lepszych warunków niż te uwzględnione w propozycji rządowej. Tyle wiemy i więcej z posiadanych informacji medialnych i rządowych nie da się wyciągnąć bo byłby to spekulacje.

A może zrobić to trochę inaczej?

Wg wielu instytucji i branżowych w tym np. Polskiego Alarmu Smogowego planowana nowelizacja prawa energetycznego może obniżyć atrakcyjność instalacji PV. Może też dodatkowo wpłynąć inne branże OZE np. rynku pomp ciepła. Rządzący powinni wziąć pod uwagę, że rynek OZE w budownictwie jednorodzinnym to naczynia połączone. Obecnie nowe inwestycje budowlane są bardzo często realizowane w układzie hybrydowym. Świadomi inwestorzy wybierają najczęściej połączenie pomp ciepłą i PV. Już teraz ponad 20% beneficjentów Czystego Powietrza decyduje się na zamianę pieca węglowego na ogrzewanie pompą ciepła właśnie ze względu na możliwość skorzystania z atrakcyjnego systemu rozliczeń i dostępu do taniej energii elektrycznej z własnej instalacji fotowoltaicznej [2][3].

Czy po nowelizacji ustawy OZE nastąpi koniec eldorado dla fotowoltaiki w Polsce?

Foto Prognoza PORT PC dotycząca rozwoju rynku sprzedaży pomp ciepła do budynków jednorodzinnych w Polsce do 2030 r. (liczba sztuk) – scenariusz optymistyczny [2]

W ostatnim raporcie PORT PC przedstawiono dwa możliwe scenariusze rozwoju rynku pomp ciepła w budynkach jednorodzinnych w Polsce do 2030 r.: bazowy lub optymistyczny, zależne m.in. od intensywności wsparcia dla tej technologii w różnych obszarach. W scenariuszu bazowym przewiduje się, że w 2030 r. w polskich domach będzie pracować łącznie ok. 1,09 mln pomp ciepła (średni udział we wszystkich budynkach 10%). W scenariuszu optymistycznym sumaryczna liczba zainstalowanych pomp ciepła mogłaby osiągnąć ponad 2 mln (udział: 22,8%) [2].

Nowelizacja ustawy może przystopować ten trend. Może racjonalna wydaje się więc propozycja utrzymania systemu opustów dla osób, które chcą zasilać fotowoltaiką pompy ciepła lub inny system ogrzewania elektrycznego (maty elektryczne)? Projekt jest poddawany analizom i konsultacjom społecznym - warto uwzględnić może taką zmianę w nowelizacji?

Podsumowanie

Podsumowując powyższe analizy. Najbliższe miesiące mogą przynieść boom na rynku fotowoltaiki. Konsumenci mogą zareagować ostatecznymi, szybkimi decyzjami, próbując zdążyć z budową instalacji PV przed wejściem zmian w prawie energetycznym w życie.

Sam zaś zapis znoszący system opustów na rzecz osobnego rozliczania energii wprowadzonej i pobieranej z sieci należy postrzegać w szerszym kontekście. Coś się kończy i coś zaczyna. Wielokrotnie już opisywana przyszłość obywatelskiej społeczności energetycznej, agregatora na rynku energii elektrycznej, czy umów na energię z „cenami dynamicznymi” (Prosument wg zapewnień rządu będzie mógł w ciągu 24 h zmienić dostawcę) staje się faktem. Rynek się zmienia. Fotowoltaika jako całość nadal będzie się dobrze rozwijać, ale mocniej ta biznesowa. Instalacje PV budować będzie biznes (na bazie rozstrzygniętych aukcji), obniżając koszty energii dla wszystkich odbiorców - to będzie pozytywne zjawisko.

Prosumenci indywidualni stanowią teraz ok. 75% rynku fotowoltaicznego, 3 lata temu było to 90%, a do końca roku ich udział spadnie do 60%. Instalacji na dachach w 2022 roku nadal będzie przybywać. Mamy teraz 600 tyś prosumentów, a pewnie w ciągu kilku następnych lat dojdziemy do ilości nawet dwóch mln. Ruch prosumencki stanie się ważną częścią klastrów i spółdzielni energetycznych, które miejmy nadzieję zaczną w Polsce efektywnie działać, a nie tylko być.

Miejmy nadzieję, że równolegle Rząd będzie efektywnie wspierał rozwiązania oparte o magazynowanie energii przez prosumentów oraz inwestycje w systemy poprawiające zarządzenie energii w domach, czy też systemy zintegrowane z elektromobilnością (ładowarki zasilane z PV, układy V2G).

PV to już nie moda - powoli staje się standardem np. dla nowych domów z pompami ciepła. Będzie więc inaczej (normalniej – bez szaleństwa). Przez kolejne miesiące tego roku będziemy mieli impuls medialny na boom na fotowoltaikę prosumencką. To nie jest zdrowa dla rynku sytuacja – „rynek lubi spokój”. Pojawią się problemy spowodowane kumulacją wykonawstwa. Jako problem można wskazać również fakt, że wieloletni trend spadku cen PV odwrócił się i obecnie ceny komponentów niezbędnych do budowy instalacji PV zaczęły rosnąć. Główną przyczyną wzrostu cen są zmiany kosztów produkcji. Surowce używane do produkcji modułów PV, aluminium do konstrukcji montażowych oraz podzespołów do inwerterów drożeją od kilku miesięcy. Światowa gospodarka „wstaje” po pandemii, a to nakręca zakupy i ceny. Do tego gigantyczny wzrost kosztów transportu – szczególnie z Chin, które dodatkowo mniej chętnie chcą sprzedać moduły PV, mając „gorączkę” zapotrzebowania na moduły PV u siebie [9].

Utrzymujące się na całym świecie i w Polsce wysokie zainteresowanie fotowoltaiką, prognozy rozwoju rynku są jednak dowodem na to, że w dalszym ciągu inwestycja we własne moduły PV na dachu to dobry biznes. Z tego powodu również prosumenci nie powinni tracić zapału do inwestycji.

Źródła

  1. Ustawa z dnia 20 lutego 2015 r. o odnawialnych źródłach energii - http://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/DocDetails.xsp?id=wdu20150000478

  2. https://portpc.pl/

  3. https://fakty.tvn24.pl/ogladaj-online,60/fakty-z-7-czerwca,1063471.html

  4. https://smoglab.pl/rzad-wykoleja-pociag-z-fotowoltaika-komentarz/?fbclid=IwAR0M2pFxE9-wwZ3p1AK2FByAynDATvgsFcmzq1HVBBrsZOOUfEcd0qUAql8

  5. https://www.money.pl/gospodarka/boom-na-fotowoltaike-rzad-sie-tego-nie-spodziewal-potrzebna-zmiana-regul-6648818421106305v.html

  6. https://www.money.pl/gospodarka/panele-na-dachu-beda-mniej-oplacalne-ale-nie-dla-kazdego-wiceminister-wyjasnia-6648909104773249v.html

  7. https://magazynfotowoltaika.pl/czy-to-koniec-rozliczenia-opustem-dla-malej-fotowoltaiki/

  8. https://www.money.pl/gospodarka/prad-zdrozeje-drastycznie-rachunki-wyzsze-nawet-o-kilkaset-zlotych-6617593360767520a.html

  9. https://magazynfotowoltaika.pl/czy-wzrosty-cen-komponentow-pv-to-poczatek-konca-fotowoltaicznego-eldorado/

Ekspert ds OZE - dr inż. Adam Mroziński
Dr inż. Adam Mroziński - naukowiec, działacz na rzecz biznesu, dydaktyk.
Dr inż. Adam Mroziński - naukowiec, wspiera rozwój relacji uczelnia-biznes, dydaktyk. Autor patentów z zakresu ekologii i OZE nagradzanych na wystawach krajowych i międzynarodowych. Wykładowca Politechniki Bydgoskiej, Wydział Inżynierii Mechanicznej oraz Dyrektor Centrum Kompetencji - Interdyscyplinarnego Centrum Odnawialnych Źródeł Energii na PB

więcej informacji o autorze
Zostań partenrem i sprzedawaj fotowoltaikę

Flixenergy.pl

Zostaw nam swoje dane,
a my oddzwonimy do Ciebie w przeciągu 24h.

Nasz adres

ul. Szosa Bydgoska 60a
87-100 Toruń


Nasze punkty obsługi klienta

Oddział Bydgoszcz

ul. Szajnochy 2
85-738 Bydgoszcz
(48) 56 665 15 50


godziny otwarcia:
poniedziałek - piątek ⟩ 10.00 - 18.00
sobota ⟩ 10:00 - 14:00

Oddział Przysiek k. Torunia

ul. Leśna 3b
87-134 Przysiek
(48) 56 665 15 51


godziny otwarcia:
poniedziałek - piątek ⟩ 9.00 - 17.00
sobota ⟩ 10:00 - 14:00

Spytaj o wycenę lub umów się na spotkanie!

Ciasteczka


Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki.

Polityka Prywatności i Polityka Cookies
Akceptuj
ładowanie strony...